Sytuacja wyjściowa
Pracownia miała stronę z 2017 roku: portfolio w formie jednego długiego PDF-a, kontakt przez formularz, który od dwóch lat nie wysyłał wiadomości, i brak wersji mobilnej. Nowi inwestorzy trafiali do pracowni z polecenia, a strona raczej psuła pierwsze wrażenie, niż je budowała.
Co zrobiliśmy
Zaczęliśmy od briefu: jakie projekty pracownia chce przyciągać, a jakich nie. Na tej podstawie wybraliśmy dziewięć realizacji do portfolio i zamówiliśmy sesję zdjęciową trzech z nich. Teksty napisaliśmy sami, na podstawie rozmów z architektami — bez żargonu, z naciskiem na to, jak wygląda współpraca od pierwszego spotkania do odbioru.
Decyzje
- Portfolio jako osobne podstrony, nie galeria: każdy projekt ma opis, rzut i lokalizację, bo tak szukają inwestorzy.
- Ciemna paleta z ciepłym akcentem, żeby zdjęcia realizacji były jedynym źródłem koloru.
- Formularz z trzema pytaniami zamiast długiego kwestionariusza; resztę ustala się w rozmowie.
Efekt
Strona działa w abonamencie: nowe realizacje trafiają do portfolio w ciągu tygodnia od przesłania zdjęć, a pracownia nie loguje się do żadnego panelu.