Sytuacja wyjściowa
Salon miał tylko profil na Instagramie i rezerwacje przez wiadomości prywatne. Właściciel spędzał wieczory na odpisywaniu, a klienci nie mieli jak sprawdzić cen ani wolnych terminów.
Co zrobiliśmy
Strona jest krótka i ma jeden przycisk: „Umów wizytę”, podpięty pod system rezerwacji, z którego salon już korzystał. Cennik, zespół i lokalizacja mieszczą się na jednym ekranie przewijania. Sesja zdjęciowa w salonie dała materiał, który nie wygląda jak katalog.
Decyzje
- Ciepła, ciemna paleta zgodna z wnętrzem salonu.
- Rezerwacja do konkretnego barbera, bo tak pytają stali klienci.
- Brak bloga i „aktualności” — nikt by ich nie prowadził.
Efekt
Wiadomości prywatne na Instagramie dotyczą teraz zdjęć, nie terminów. Zmiany w cenniku i zespole zgłaszane są jednym mailem i wchodzą tego samego dnia.